MISYJNE APOSTOLSTWO CHORYCH

maj-czerwiec 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Chory to ktoś więcej…

Marlena od 10 lat przywraca zdrowie i nadzieję najmłodszym pacjentom szpitali.

TEKST: MARLENA BŁAZIK, PEDIATRA

DLACZEGO TEN ZAWÓD?

Będąc 17-letnią dziewczyną, spędziłam prawie dwa miesiące jako pacjent w szpitalu. Patrząc wówczas w oczy małych dzieci, często pełne łez i bólu nie tylko tego fizycznego, ale i psychicznego, bo nie zawsze rodzic mógł trwać przy dziecku przez cały dzień, postanowiłam, że chcę pomagać takim małym bezbronnym osobom. To pragnienie udało się urzeczywistnić. Początkowo pracowałam w szpitalu klinicznym i nieraz swoimi decyzjami balansowałam na granicy życia i śmierci drugiego człowieka.

ŻEBY BYĆ LEKARZEM, NAJPIERW TRZEBA BYĆ CZŁOWIEKIEM

Rodziły się pytania, jak wypełniać tę misję… Czy wystarczy tylko prawidłowo i zgodnie ze standardami leczyć? W pracy zawsze przyświeca mi powiedzenie mojej mentorki pani doktor Marii Lipki: „Żeby być lekarzem, najpierw trzeba być człowiekiem”. Człowiekiem, który nie tylko widzi przypadek, ale bliźniego z jego lękiem wobec choroby, jego pełną emocji rodziną. U progu mojej pracy klinicznej zajmowałam się dziećmi z cukrzycą typu 1, przewlekłą chorobą wpływającą na nie same, ale i na całą rodzinę. W pierwszych godzinach i dniach trzeba było nie tylko leczyć dziecko czy przekazywać informacje dotyczące choroby jemu i rodzinie, ale po ludzku współczuć, przytulić zrozpaczoną matkę, pozwolić wylać łzy w rękaw fartucha, przejść z dzieckiem etap buntu przeciwko chorobie.

GDY POZOSTAJE JUŻ TYLKO MODLITWA…

Każdego dnia muszę z miłością stawiać czoła cierpieniu drugiego człowieka. Czasami jest ciężko, bo serce ściska się z żalu. Takim najtrudniejszym emocjonalnie momentem w mojej pracy był staż z onkologii pediatrycznej. Ciąg dalszy w nr. 3 Misji Dzisiaj 2017, s. 26.

 

   

marzec-kwiecień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Dar ofiarowania cierpienia

Włocławska wspólnota „Bartymeusz” to grupa ludzi niepełnosprawnych, chorych, starszych oraz wolontariuszy. Przyjęła nazwę od imienia niewidomego żebraka spod Jerycha.

FORMACJA

Formacja tej wspólnoty odbywa się podczas licznych spotkań, wspólnych pielgrzymek czy wakacyjnych wczasorekolekcji przeżywanych w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Myślą przewodnią ostatnich wakacyjnych rekolekcji była tajemnica Miłosierdzia Bożego. Prowadzący ks. Dariusz Fabisiak wskazywał, jak należy realizować uczynki miłosierdzia zarówno względem duszy, jak i ciała. Codziennie wspólnota „Bartymeusz” skupiała się na adoracji Najświętszego Sakramentu i ofierze Mszy Świętej. Nie brakowało pogodnych wieczorów, które były czasem relaksu i pogłębiania relacji międzyludzkich.

CIERPIENIE W CODZIENNOŚCI

Podczas minionych wakacji dzięki życzliwości i otwartości ks. Dariusza miałam możliwość spotkania się uczestnikami wczasorekolekcji. W krótkim słowie mogłam powiedzieć ludziom, którzy na co dzień zmagają się z cierpieniem, niepełnosprawnością, samotnością, że ich cierpienie może być cennym darem dla misji i misjonarzy. Ciąg dalszy w nr. 2 „Misji Dzisiaj” 2017, s. 26.

 

   

styczeń-luty 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Nigdy nie jest za późno

Dla Boga nigdy nie jest za późno. Udowodniła to Brazylijka Doña Penha, która w wieku 101 lat przystąpiła do I Komunii Świętej.

MIŁOSIERDZIE BEZ GRANIC

Jan Paweł II w liście „Do moich Braci i Sióstr – ludzi w podeszłym wieku” napisał: „Chrześcijańska wspólnota może wiele skorzystać dzięki obecności osób w podeszłym wieku. Mam na myśli zwłaszcza sferę ewangelizacji: jej skuteczność nie zależy w głównej mierze od sprawnego działania (…). Wiele osób znajduje zrozumienie i wsparcie u ludzi starych, samotnych lub chorych, ale umiejących dodać otuchy przez życzliwą radę, milczącą modlitwę, świadectwo cierpienia znoszonego z wytrwałą ufnością. Właśnie wówczas, gdy słabną ich siły i zdolność działania, nasi sędziwi bracia i siostry stają się szczególnie cennymi narzędziami tajemnych zamysłów Opatrzności”.

We wrześniu 2016 r., w domu opieki Matki Bożej z Góry Karmel w Rio de Janeiro, 101-letnia pensjonariuszka Doña Penha podczas Mszy św. przystąpiła do swojej I Komunii Świętej. Dla tych, którzy uczestniczyli w uroczystości, było to wspaniałe świadectwo miłości Boga. To wydarzenie na nowo przypomina nam prawdę, że Boże miłosierdzie nie jest niczym ograniczone, jest dostępne dla człowieka w każdym wieku.

„Był to bardzo piękny moment, który pokazał nam, że nigdy nie jest za późno, by otrzymać Eucharystię, czemu, jeśli chodzi o kogoś szukającego Boga, nie może przeszkodzić ani czas, ani wstyd” – powiedziała jedna z pracownic domu opieki i uczestniczka tego doniosłego wydarzenia. Ciąg dalszy w nr. 1 Misji Dzisiaj 2017, s. 26.

 

   

listopad-grudzień 2016

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Pośród kapłanów seniorów

Odejście od czynnej pracy w parafii zawsze jest pewnego rodzaju dramatem w życiu kapłana. Na początku utrata więzi z ludźmi serdecznie oddanymi w prowadzeniu parafii powoduje uczucie wewnętrznej pustki i samotności, ale otwiera też nową perspektywę…

RADOŚNIEJ WE WSPÓLNOCIE

Moje zamieszkanie we wspólnocie, jaką jest Dom Seniora w Świdnicy, powoduje nowe doświadczenia, zarówno na polu religijnym, jak i czysto ludzkim. Chciałbym zaakcentować ważną rolę opiekuna domu – ks. dyrektora, który wielką troską ogarnia wszystkich pensjonariuszy, aby niczego nam nie brakowało. Szczególnie troszczy się o potrzeby kapłanów chorych i niepełnosprawnych. Do pomocy w kierowaniu wspólnotą ks. dyrektor ma siostry – Uczennice Boskiego Mistrza. Bez nich funkcjonowanie domu bardzo by kulało.

Bardziej sprawni księża emeryci proszeni są o posługę w różnych parafiach, jak odprawienie Mszy św., spowiedź czy głoszenie rekolekcji. Możemy realizować tu osobiste zainteresowania i różnego rodzaju hobby. Cenne jest też duchowe zaangażowanie, np. otoczenie stałą modlitwą kleryka czy nawet całego seminarium w kraju misyjnym. To daje wiele radości i pożytku, nie ma wtedy czasu na nudę.

PLUSY I MINUSY

Życie wspólne według określonych norm, a szczególnie prawa Bożego, pomaga zachować równowagę duchową. Znam kapłanów mieszkających w prywatnym mieszkaniu, którzy zapominają o modlitwie brewiarzowej i o odprawieniu Mszy św. Ciąg dalszy w nr. 6 „Misji Dzisiaj”, s. 26.

   

Page 1 of 7