MISYJNE APOSTOLSTWO CHORYCH

lipiec-sierpień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Idź i ty!

Stowarzyszenie Chrześcijańska Misja Szpitalna powstało w marcu 2015 r. w Oleśnicy. Naszym charyzmatem jest służba modlitewna w intencjach osób chorych i personelu medycznego. Kierujemy się słowami Ewangelii o miłosiernym Samarytaninie „Idź i ty czyń podobnie”.

PRZYJDZIE KTOŚ?

Ileż to osób chorych mamy wokół siebie... W rodzinach, wśród sąsiadów, znajomych bliższych i dalszych. Jak wiele samotności i cierpienia rodzi się na skutek choroby i bezsilności. Jesteśmy niekiedy wobec tych trudnych sytuacji bezradni.

Tak wiele razy spotykałem osoby, którzy miały swoich najbliższych w szpitalach lub domach opieki społecznej, a chorzy i starsi z czasem zostawali „zapomniani”. W ich oczach widać było czarną rozpacz i brak nadziei. Spoglądali w okno i wyczekiwali, że może tym razem ktoś jednak przyjdzie...

A tak niewiele potrzeba. Wystarczy usiąść blisko, poświęcić chwilę uwagi.

Z TROSKĄ I UPRZEJMOŚCIĄ

W ramach naszego stowarzyszenia, poza służbą modlitewną, istnieje od początku apostolat szpitalny, który posługuje na oddziałach szpitalnych poprzez pochylenie się nad tymi, którzy źle się mają. Służymy dobrym słowem, zwykłą rozmową, po prostu swoją obecnością, czy też wspólną modlitwą. Nie wchodzimy w rolę lekarza, pielęgniarki, opiekuna medycznego czy kapelana szpitalnego, a uczymy się tego, aby być Bożymi „specjalistami” w dziedzinie „leczenia” duszy. Ciąg dalszy w nr. 4 Misji Dzisiaj 2017 r., s. 26.

 

   

maj-czerwiec 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Chory to ktoś więcej…

Marlena od 10 lat przywraca zdrowie i nadzieję najmłodszym pacjentom szpitali.

TEKST: MARLENA BŁAZIK, PEDIATRA

DLACZEGO TEN ZAWÓD?

Będąc 17-letnią dziewczyną, spędziłam prawie dwa miesiące jako pacjent w szpitalu. Patrząc wówczas w oczy małych dzieci, często pełne łez i bólu nie tylko tego fizycznego, ale i psychicznego, bo nie zawsze rodzic mógł trwać przy dziecku przez cały dzień, postanowiłam, że chcę pomagać takim małym bezbronnym osobom. To pragnienie udało się urzeczywistnić. Początkowo pracowałam w szpitalu klinicznym i nieraz swoimi decyzjami balansowałam na granicy życia i śmierci drugiego człowieka.

ŻEBY BYĆ LEKARZEM, NAJPIERW TRZEBA BYĆ CZŁOWIEKIEM

Rodziły się pytania, jak wypełniać tę misję… Czy wystarczy tylko prawidłowo i zgodnie ze standardami leczyć? W pracy zawsze przyświeca mi powiedzenie mojej mentorki pani doktor Marii Lipki: „Żeby być lekarzem, najpierw trzeba być człowiekiem”. Człowiekiem, który nie tylko widzi przypadek, ale bliźniego z jego lękiem wobec choroby, jego pełną emocji rodziną. U progu mojej pracy klinicznej zajmowałam się dziećmi z cukrzycą typu 1, przewlekłą chorobą wpływającą na nie same, ale i na całą rodzinę. W pierwszych godzinach i dniach trzeba było nie tylko leczyć dziecko czy przekazywać informacje dotyczące choroby jemu i rodzinie, ale po ludzku współczuć, przytulić zrozpaczoną matkę, pozwolić wylać łzy w rękaw fartucha, przejść z dzieckiem etap buntu przeciwko chorobie.

GDY POZOSTAJE JUŻ TYLKO MODLITWA…

Każdego dnia muszę z miłością stawiać czoła cierpieniu drugiego człowieka. Czasami jest ciężko, bo serce ściska się z żalu. Takim najtrudniejszym emocjonalnie momentem w mojej pracy był staż z onkologii pediatrycznej. Ciąg dalszy w nr. 3 Misji Dzisiaj 2017, s. 26.

 

   

marzec-kwiecień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Dar ofiarowania cierpienia

Włocławska wspólnota „Bartymeusz” to grupa ludzi niepełnosprawnych, chorych, starszych oraz wolontariuszy. Przyjęła nazwę od imienia niewidomego żebraka spod Jerycha.

FORMACJA

Formacja tej wspólnoty odbywa się podczas licznych spotkań, wspólnych pielgrzymek czy wakacyjnych wczasorekolekcji przeżywanych w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Myślą przewodnią ostatnich wakacyjnych rekolekcji była tajemnica Miłosierdzia Bożego. Prowadzący ks. Dariusz Fabisiak wskazywał, jak należy realizować uczynki miłosierdzia zarówno względem duszy, jak i ciała. Codziennie wspólnota „Bartymeusz” skupiała się na adoracji Najświętszego Sakramentu i ofierze Mszy Świętej. Nie brakowało pogodnych wieczorów, które były czasem relaksu i pogłębiania relacji międzyludzkich.

CIERPIENIE W CODZIENNOŚCI

Podczas minionych wakacji dzięki życzliwości i otwartości ks. Dariusza miałam możliwość spotkania się uczestnikami wczasorekolekcji. W krótkim słowie mogłam powiedzieć ludziom, którzy na co dzień zmagają się z cierpieniem, niepełnosprawnością, samotnością, że ich cierpienie może być cennym darem dla misji i misjonarzy. Ciąg dalszy w nr. 2 „Misji Dzisiaj” 2017, s. 26.

 

   

styczeń-luty 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Nigdy nie jest za późno

Dla Boga nigdy nie jest za późno. Udowodniła to Brazylijka Doña Penha, która w wieku 101 lat przystąpiła do I Komunii Świętej.

MIŁOSIERDZIE BEZ GRANIC

Jan Paweł II w liście „Do moich Braci i Sióstr – ludzi w podeszłym wieku” napisał: „Chrześcijańska wspólnota może wiele skorzystać dzięki obecności osób w podeszłym wieku. Mam na myśli zwłaszcza sferę ewangelizacji: jej skuteczność nie zależy w głównej mierze od sprawnego działania (…). Wiele osób znajduje zrozumienie i wsparcie u ludzi starych, samotnych lub chorych, ale umiejących dodać otuchy przez życzliwą radę, milczącą modlitwę, świadectwo cierpienia znoszonego z wytrwałą ufnością. Właśnie wówczas, gdy słabną ich siły i zdolność działania, nasi sędziwi bracia i siostry stają się szczególnie cennymi narzędziami tajemnych zamysłów Opatrzności”.

We wrześniu 2016 r., w domu opieki Matki Bożej z Góry Karmel w Rio de Janeiro, 101-letnia pensjonariuszka Doña Penha podczas Mszy św. przystąpiła do swojej I Komunii Świętej. Dla tych, którzy uczestniczyli w uroczystości, było to wspaniałe świadectwo miłości Boga. To wydarzenie na nowo przypomina nam prawdę, że Boże miłosierdzie nie jest niczym ograniczone, jest dostępne dla człowieka w każdym wieku.

„Był to bardzo piękny moment, który pokazał nam, że nigdy nie jest za późno, by otrzymać Eucharystię, czemu, jeśli chodzi o kogoś szukającego Boga, nie może przeszkodzić ani czas, ani wstyd” – powiedziała jedna z pracownic domu opieki i uczestniczka tego doniosłego wydarzenia. Ciąg dalszy w nr. 1 Misji Dzisiaj 2017, s. 26.

 

   

Page 1 of 7