WIERZĘ WIĘC GŁOSZĘ

maj-czerwiec 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Praca na rzecz pojednania

Rozmowa z bp. Marcelo Arturo Gonzalezem Amadorem, ordynariuszem diecezji Santa Clara na Kubie.

Ekscelencjo, prosimy o przybliżenie nam swojej diecezji.

Diecezja Santa Clara leży w centrum Kuby, obejmuje terytorium 13 tys. km2 i ma 1,5 miliona mieszkańców. Jest to obszar bardzo rozległy i gęsto zaludniony. Cechą charakterystyczną tego regionu jest obecność kilku znaczących ośrodków miejskich, które liczą od 70 tys. do 250 tys. mieszkańców. Diecezję, która powstała w 1995 roku, charakteryzuje duża różnorodność.

Czy w diecezji Santa Clara pojawiły się już rodzime powołania?

Chwała Bogu, tak, mamy już miejscowe powołania. Dzięki nowym kapłanom, zakonnikom i siostrom zakonnym, którzy w ciągu ostatnich 10 lat włączyli się w pracę duszpasterską, diecezja się rozwija.

Jaka jest geneza pojawienia się tych licznych powołań?

Pojawienie się powołań miejscowych w diecezji, zarówno męskich, jak i żeńskich, zawdzięczmy po pierwsze diecezjalnemu programowi budzenia powołań. Rodzą się one u stóp Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, od czasu gdy wprowadziliśmy tak zwane „Czwartki Eucharystyczne” oraz wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu w licznych kościołach i dzięki głębokiemu przeżywaniu procesji Bożego Ciała. Po drugie przeprowadzonych zostało wiele akcji powołaniowych popartych systematyczną i wytężoną pracą ewangelizacyjną. Niestety z powodu nasilającej się emigracji młodych ludzi liczba miejscowych powołań raczej spada. Młodzi Kubańczycy wstępują do seminariów diecezjalnych czy zakonnych na emigracji i tam zostają.

Czy obecnie na Kubie można jeszcze spotkać misjonarzy?

Ciąg dalszy w nr. 3 Misji Dzisiaj 2017, s. 14-15.

 

   

marzec-kwiecień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Męczennicy starożytnej Afryki

Od starożytności męczeństwo było postrzegane nie tylko jako świadectwo i potwierdzenie wiary, ale traktowano je także jako katechezę oraz wezwanie do nawrócenia oprawców czy pogan.

GEOGRAFIA PRZEŚLADOWAŃ

W pierwszych czterech wiekach starożytności chrześcijańskiej prześladowania chrześcijan miały charakter zarówno partykularny, jak i powszechny. Partykularne dotyczyły tylko jakiejś części imperium, np. Rzymu, Galii czy Afryki Prokonsularnej. Trwały one od panowania cesarza Nerona do 250 r. po Chr. Prześladowania powszechne zaś obejmowały teren całego państwa rzymskiego. Były one wymuszone przez prawo cesarskie i trwały do końca panowania cesarza Dioklecjana (początek IV w.).

FORMY PRZEŚLADOWAŃ

Najczęściej męczeństwo kojarzymy ze śmiercią. Niejednokrotnie jednak przybierało ono o wiele więcej form i rodzajów. Z zachowanych opisów wiemy, że do powszechnie stosowanych represji wobec świadków Chrystusa należały: konfiskata majątku, pozbawienie praw cywilnych i publicznych, zamykanie miejsc kultu, palenie chrześcijańskich ksiąg, wyrzucanie z armii, zepchnięcie do stanu niewolniczego, wygnanie z miejsca zamieszkania, tortury, więzienie, głodzenie, społeczne napiętnowanie i pogarda.

KONTYNENT OJCÓW KOŚCIOŁA

W starożytności szczególnym miejscem rozwoju Kościoła była Afryka Północna, czyli tereny obecnie rozciągające się wzdłuż południowych brzegów Morza Śródziemnego od Maroka na zachodzie do Egiptu na wschodzie. Do czasów inwazji i podboju islamskiego w VII w. po Chr. ta południowa część imperium rzymskiego była gruntownie schrystianizowana. W Egipcie narodziło się życie zakonne (pustelnicy i cenobici) oraz powstała znakomita szkoła katechetyczna w Aleksandrii. W Afryce Wschodniej działało wielu wybitnych świętych i ojców Kościoła, a także pisarzy chrześcijańskich, jak Klemens, Cyprian czy Atanazy. Powstała tam unikalna architektura i sztuka sakralna. Odbywały się liczne synody biskupów i duchowieństwa. Na zachód od Libii w Kartaginie i w Hipponie św. Augustyn rozwijał teologię chrześcijańską i filozofię. Grunt pod taki rozwój Kościoła w Afryce położyli męczennicy, których śmierć za wiarę w Chrystusa wydała owoce nawrócenia. Ciąg dalszy w nr. 2 „Misji Dzisiaj”, s. 14-15.

 

   

styczeń-luty 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Przyodziani w białe szaty

W każdym wieku przybywa męczenników za wiarę w Chrystusa. Pochodzą oni z wielu narodów, ludów i języków.

MĘCZENNICY Z DALEKIEGO WSCHODU

Mieszkańcy kontynentu azjatyckiego z natury swej otwarci na wartości duchowe, poszukując prawdy, odkrywają Ewangelię i przyjmują Chrystusa za swego Pana i Zbawiciela. Niestety, nie zawsze jest to łatwe. W Azji uczniowie Chrystusa, zdaje się w sposób szczególny, doznają prześladowań, stając się męczennikami za wiarę. Osiągają w ten sposób nie tylko palmę męczeństwa i własne zbawienie, ale stają się dla innych jasnym światłem na ich drodze wiary.

MĘCZENNICY Z JAPONII

W Kraju Kwitnącej Wiśni wielokrotnie dochodziło do prześladowań chrześcijan. W 1549 r. chrześcijaństwo dotarło do Japonii za sprawą św. Franciszka Ksawerego i już 30 lat później Kościół katolicki liczył 160 tys. wiernych. Wkrótce w wyniku zmiany polityki rządu japońskiego wobec Kościoła doszło do prześladowania chrześcijan, których aresztowano i poddawano torturom. Wśród nich byli też Japończycy: Paweł Miki, Jan z wyspy Goto i Jakub Kisai. 26 męczenników z Nagasaki to ofiary pierwszych prześladowań wymierzonych przeciwko katolikom. Obcinano im uszy (lewe ucho), wystawiono na widok publiczny, wożąc po ulicach miasta. Dnia 5 lutego 1597 r. zostali powieszeni na krzyżach i dobici mieczami. W trakcie egzekucji skazańcy modlili się i śpiewali psalmy. Papież Urban VIII beatyfikował ich w 1627 r., a kanonizował papież Paweł VI w 1969 r. Wspomnienie liturgiczne Męczenników z Nagasaki, Pawła Miki i 25 towarzyszy, obchodzimy 5 lutego.

Kolejna grupa męczenników japońskich pochodzi z prześladowania katolików w latach 1617-1632, okresie Edo, którego nazwa pochodzi od ówczesnej nazwy Tokio. Jest to grupa 205 męczenników japońskich, błogosławionych Kościoła katolickiego, w tym Alfonsa z Navarrete i 107 towarzyszy. Beatyfikacji 205 męczenników dokonał papież Pius IX 7 maja 1867 r. Ich wspomnienie liturgiczne wypada w dniu 10 września, tj. w dniu masakry dokonanej w Nagasaki w 1622 r., kiedy 22 osoby spalono żywcem, a 30 osób zostało ściętych.

Innych 16 męczenników japońskich, kanonizowanych w 1987 r., zostało zamordowanych w latach 1633-1937. Wśród nich było dziewięciu Japończyków, czterech Hiszpanów, Włoch, Francuz i Filipińczyk. Większość z nich poniosła śmierć na wzgórzu Nishizaka w Nagasaki, które od początku było miejscem kaźni prześladowanych chrześcijan.

Piotr Kibe Kasui i 187 towarzyszy męczenników to kolejna grupa japońskich męczenników, która została beatyfikowana 24 listopada 2008 r. w Nagasaki. Zostali straceni w latach 1603-1639 w czasie prześladowań chrześcijan ze strony szogunów z rodu Tokugawa. Ciąg dalszy w nr. 1 Misji Dzisiaj 2017, s.11-13.

 

   

listopad-grudzień 2016

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Jak kleryk do PUM trafił...

Pochodzę z małej wiejskiej parafii. Ksiądz proboszcz uwrażliwiał nawet maluchy na potrzeby misyjnego Kościoła. Już jako mały chłopiec należałem do parafialnego ogniska misyjnego, z którym podejmowaliśmy akcje kolędowania misyjnego czy animacje liturgii w parafii.

OWOCNE SPOTKANIE

Pierwsze lata życia seminaryjnego spowodowały, że moja działalność misyjna zeszła niestety na drugi plan. W czerwcu 2011 r. wraz z kursowymi kolegami wziąłem udział w Ogólnopolskim Sympozjum Misyjnym Kleryków, które odbywało się w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Był to mój pierwszy kontakt z Papieską Unią Misyjną. Poznałem wtedy, dziś już świętej pamięci, panią Grażynę Ruchlewicz z sekretariatu PUM. Dzięki pani Grażynie uświadomiłem sobie, jak bardzo bliska jest mi tematyka misyjna, a zarazem spotkanie to ponownie rozpaliło w moim sercu miłość do misji. Postanowiłem więc podjąć trud misyjnego zaangażowania – bo czy trzeba wyjeżdżać na misję, aby być misjonarzem? Dzięki pani Grażynce obudziło się we mnie wezwanie do powszechnego kapłaństwa wiernych, które otrzymałem jak każdy ochrzczony w sakramencie chrztu świętego. Wielokrotnie zwracałem się do pani Grażynki z prośbą o pomoc w związku w działalnością koła, jak i podczas pisania pracy magisterskiej, którą poświęciłem bp. Janowi Wosińskiemu – pierwszemu powojennemu sekretarzowi Unii, a zarazem wielkiemu krzewicielowi idei misyjnej w powojennej Polsce.

Z NOWĄ ENERGIĄ I ZAPAŁEM

Decyzję o wstąpieniu do PUM podjąłem podczas wieczornej modlitwy w kaplicy Centrum Formacji Misyjnej. Było to po prezentacji działalności PUM. Wyrzucałem sobie wtedy brak wiedzy i bezczynność. Nie mogłem dłużej patrzeć z boku na inicjatywy podejmowane na rzecz misji, misjonarzy i placówek misyjnych ad gentes. Ciąg dalszy w nr. 6 Misji Dzisiaj 2016, s. 14.

 

   

Page 1 of 7