Misjonarze piszą

lipiec-sierpień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Drodzy Czytelnicy!

Od wielu lat otrzymuję i czytam nasz dwumiesięcznik „Misje Dzisiaj”, dowiadując się, co dzieje się u innych misjonarek i misjonarzy na świecie. Dziś, w Niedzielę Dobrego Pasterza, postanowiłem podzielić się moim doświadczeniem z pracy misyjnej w Papui Nowej Gwinei.

Kraj, w którym pracuję, położony jest na drugim końcu świata, na północ od Australii na Oceanie Spokojnym. Ludność zamieszkująca Papuę Nową Gwineę używa ponad 800 języków lokalnych, a o pięknie tutejszej przyrody można by mówić bez końca.

Do Papui przyleciałem prawie 12 lat temu. Wtedy wszystko było dla mnie bardzo egzotyczne, dziwne i nowe. Ludzie mieli swój język, własne zwyczaje i w ogóle nie myśleli jak Europejczycy.

Przez pierwszych siedem lat posługiwałem w górskiej prowincji diecezji Mendi. Początkowe trzy miesiące przyglądałem się pracy doświadczonych misjonarzy i uczyłem się powszechnego tutaj języka tok pisin. Po takim wprowadzeniu zostałem mianowany proboszczem w parafii Kagua i opiekowałem się tworzącą się parafią Kuare. Kalecząc język próbowałem dogadywać się z moimi parafianami. Ja udawałem, że wiem, co mówię, a oni udawali, że rozumieją, co do nich mówię.

Bardzo miło wspominam z tamtego czasu spotkania z katechistami w hausmanie (domu mężczyzn) przy ognisku, gdzie przez pół nocy dzielili się swoimi sprawami, opowiadali o miejscowych zwyczajach, wierzeniach, lokalnych przesądach... W tym czasie chyba najbardziej poznałem kulturę Papui. Ciąg dalszy w nr. 4 Misji Dzisiaj 2017 r. s. 16-17.

   

Page 1 of 40